Zima 2009/2010 w mojej hodowli

Do menu głównego

Od ponad miesiąca utrzymuję w pokoju koszmarnie zimne temperatury. Odkąd docieplili moją kamienicę (dołożyli grubą warstwę styropianu na zewnątrz), mój pokój latem nie nagrzewa się tak jak kiedyś a zimą można go łatwiej ochłodzić, jednak temperatura nigdy nie spada niżej, niż 12oC, co oczywiście też jest bardzo niską temperaturą i nie jestem w stanie siedzieć w tak zimnym pokoju. Kaloryfer jest zawsze wyłączony i wietrzę pokój zwykle dwa razy dziennie - wczesnym popołudniem i późnym wieczorem, zanim pójdę spać. Ogólnie temperatura panująca w pomieszczeniu z akwariami waha się od 15 do 19oC, przy czym w akwariach jest oczywiście nieco wyższa.


Tak zmieniła się sylwetka Belindy (zdjęcie I - 1.12.2009, zdjęcie II - 2.01.2010) - mocniejsze karmienie i skrzek w jajowodach... delikatnie uwypuklił jej sylwetkę. Dostaje do jedzenia najróżniejsze rzeczy - ochotkę, czasem krewetki z pęsety, dendrobeny, mrożoną artemię, wodzienia. Jej apetyt jest zawsze nianaganny. Na zdjęciu II zdaje się mieć odkształcony grzbiet, ale jest z nią wszystko w porządku- po prostu brzuch zaczyna się rozszerzać nieco poniżej linii kręgosłupa, dlatego widoczna jest wyraźna różnica szerokości na różnych wysokościach tułowia.

Wraz ze spadkiem temperatury u Cynops orientalis traszki robią się bardziej leniwe i dużo czasu spędzają siedząc na sięgających powierzchni liściach anubiasa. Od końca upałów do końca listopada temperatura wahała się od 22 do 24oC, a obecnie nie przekracza 18 stopni Celsjusza. Po złożeniu 20> jaj, Belinda zaprzestała ich składania. Mam nadzieję, że wraz z nadejściem wiosny do tego wróci, najlepiej z taką ilością jaj, jak w zeszłym roku. Zeszłoroczne młode traszek pozostawione własnemu losowi w lądowym terrarium jeszcze sobie radzą, choć jest ich niewiele.


Traszki riukiańskie (Cynops ensicauda ensicauda) są już dorosłe i przystąpiły do rozrodu. Obniżenie temperatury poniżej 18oC niewiele obniżyło ich aktywność, bardziej negatywnie wpłynęło na ich apetyt, jednak Tali regularnie zjada dżdżownice, więc ma z czego produkować skrzek, który składa raczej sporadycznie. Na ogonie Nitagera pojawiła się charakterystyczna smuga - znak, że jest już dojrzały. Jak widać, jego kloaka jest bardzo nabrzmiała. Jako, że jest to gatunek bardziej ciepłolubny od kontynentalnych traszek chińskich, od nich również oczekuję większej aktywności godowej po podniesieniu się temperatur w marcu.


Podobnie jak w przypadku Nitagera, który miał na imię Liara, tak i mój Pachytriton labiatus, Matylda okazała się być samcem, więc teraz nazywa się Tesar. Ze względu na brak ciepłodajnego oświetlenia w swoim strumieniowym akwarium oraz jego najniższe ulokowanie względem podłogi, zapewne ma u siebie najzimniejszą wodę, jednak z powodu braku termometra (akwarium jest za niskie, żeby się zmieścił) nie jestem w stanie jej zbadać, jednak zgaduję, że wynosi 16-17oC. Przez kilka dni zrobił sobie głodówkę i nie chciał jeść, wręcz uciekał od oferowanych mu frykasów, jednak znowu aktywnie reaguje na wszelkie ruchy w pobliżu akwarium, gryzie palce i wszystko, co podam muz z pęsety.



Jeśli zaś chodzi o akwaria, zajrzyj na mojego fotobloga.

Do góry