Wiosna 2010 - część I

Do menu głównego

Przyszła już porządna wiosna (tzn. mokra i chłodna), w najcieplejsze dni temperatura na dworze sięgała nawet 18oC, więc przez pewien czas pokój stał w przedziale 19-20 stopni, ale delikatne ochłodzenie na dworze i przejście na tryb "okno w pokoju otwarte całą dobę" udało mi się obecnie utrzymywać temperaturę pokojową na poziomie 15-18oC. Wszyscy, którzy wchodzą do pokoju mówią, że strasznie tu #$%#$^, ale dla mnie jest to bardzo przyjemna i uspokajająca temperatura. W samej hodowli jest pewien zastój i zasadniczo nie dzieje się nic nowego ani ciekawego. Zacznie się dziać w przyszłych dniach/tygodniach. Larwy rosną, karmówka się mnoży, traszki jedzą. Obecnie nie posiadam już żadnych przedstawicieli płazów bezogonowych i przez jakiś czas tak pozostanie. Miszcz Pawarotti, moja ostatnia żaba (Hyperolius puncticulatus), uciekł i niestety kilka dni temu znalazłem go w formie chipsa na podłodze przy parapecie.


Z jaj złożonych przez Tali między grudniem a lutym uzyskałem ostatecznie tylko jedenaście larw traszek riukiańskich, które mimo dużych różnic w rozmiarze współżyją razem w akwarium w bloku hodowlanym i ładnie się rozwijają, choć rosną wyraźnie wolniej od traszek chińskich, których mam ponad 30, rozlokowanych w dwóch osobnych zbiornikach w bloku hodowlanym oraz w akwarium swoich rodziców. Karmię je głównie wazonkowcami napchanymi pokarmem zawierającym karotenoid, kantaksantynę, która odpowiada za jaskrawe ubarwienie brzuchów u traszek.

Jeden z dwóch morfów, które zostały mi po rozmnażaniu w zeszłym sezonie dał się w końcu zmusić to prowadzenia wodnego trybu życia i mieszka obecnie ze swoim tegorocznym rodzeństwem w całkowicie podwodnych warunkach, wcale nie polując na małe larwy. Malutka traszka pośród jeszcze mniejszych larw to fantastyczny widok. Ich matka/matki, Belinda i Sibylla są wciąż napęczniałe skrzekiem i cały czas składają jaja. Uriel, samczyk, zdaje się co jakiś czas zalecać do samiczek, a jego kloaka jest nabrzmiała i ukazuje widoczne papillae.


Ensicaudy skończyły gody na dobre a stała temperatura na poziomie 18oC sprawia, że są raczej leniwe - widać, że to bardziej ciepłolubne traszki. Prawdopodobnie ich aktywność wzrośnie wraz z ocieplaniem się pogody za oknem (a co za tym idzie, również w moim pokoju). Lusterko na ogonie Nitagera powoli zanika, jednak w świetle lampy błyskowej wciąż jest pięknie błękitne. Po pierwszych tegorocznych wyprawach zbierackich przekonałem się, że prosionki są jednym z ulubionych pokarmów traszek riukiańskich, a obserwowanie, jak na nie polują w gąszczu roślin jest bezcenne.


Tesar ciągle nudzi się w małym akwarium, ale już niedługo dostanie w końcu nowe, dużo większe - wszystko jest już prawie gotowe. Tymczasem w jego zbiorniku z 11 wpuszczonych gupików Endlera (Poecilia wingei) pozostał jeden, prawdopodobnie zbyt mały, by traszka się nim zainteresowała. Zżarł też ostatnio młodą rosówkę do tego połykając ją chwyciwszy w pół, a więc podwajając jej grubość.


Do góry