Historia Nitagera

Do menu głównego



W czerwcu 2008 odebrałem od polskiego hodowcy (nie prosić mnie o kontakt z nim) dwie młodziutkie traszki riukiańskie (Tali i Nitagera) z podgatunku nominalnego Cynops ensicauda ensicauda. Oba zwierzątka miały około 4,5 centymetra długości. Przez prawie dwa miesiące mieszkały w lądowym terrarium, gdzie jadły głównie ochotkę, wazonkowce, pokrojone dżdżownice i drobne świerszcze z pęsety. W którymś momencie stwierdziłem, że taki chów, krótko mówiąc, nie odpowiada mi i zacząłem proces "przymusowego wodowania" - wrzuciłem maluchy do akwarium dorosłych traszek chińskich, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia, jakie zwykle stanowi takie postępowanie - i nie mówię tu o traszkach chińskich, które nigdy nie były agresywne w stosunku do młodych- młode traszki, co może się wydać dziwne, często topią się w głebokiej wodzie. Jednak w moim przypadku wszystko poszło tak, jak trzeba - najpierw oczywiście przyzwyczajone do życia na lądzie młodziaki przesiadywały na szybach, filtrze czy roślinach pływających, jednak po pewnym czasie zaczęły na krótko nurkować i w końcu rozpoczęły całkowicie podwodny tryb życia.

Pod wodą rozwój młodych traszek jest szybszy. Udane "wodowanie" nastąpiło w sierpniu - w grudniu obie traszki były już większe od swoich chińskich kuzynów. W tym okresie Nitager był większy od Tali, więc uznałem, że jest samicą. Z tego powodu miał wtedy na imię Liara. Mimo, iż coraz większe w stosunku do swoich gospodarzy, ensicaudy nie były w żadnym przypadku agresywne, jednak nie zamierzałem hodować ich tak na stałe - gdy zwolniło się drugie akwarium, "Liara" i Tali zamieszkały w nim we dwójkę.

Przez kilka miesięcy traszki spokojnie sobie egzystowały w nowym zbiorniku, dopóki z jakiegoś powodu, którego już zwyczajnie nie pamiętam, nie przeniosłem obu traszek na ląd. Przez dwa tygodnie siedziały w pojemniku z wilgotnym torfowcem. Po tym okresie trafiły z powrotem do wody... i zaczęło się. Po prostu mnie zatkało, kiedy zobaczyłem "Liarę" podążającą za Tali po całym akwarium i falującą w jej kierunku ogonem. Również kloaka była bardzo nabrzmiała i widoczne były papillae - włosopodobne twory wystające z kloak samców traszek w okresie godowym. Mimo intensywnych zapędów, nowo ochrzczony Nitager nie zyskał sobie zainteresowania Tali. Z początku nie było widać charakterystycznej dla samców tego podgatunku smugi na ogonie o trudnym do zdefiniowania kolorze (opisuje się go jako perłowy, srebrny, biały, szary lub błekitny), następnie widać było jedynie pojedyncze niebieskie punkty, i to jedynie na zdjęciach z lampą błyskową. Tak wyglądała sytuacja od czerwca do listopada. "Lusterko" (potoczna nazwa smugi na ogonie) powoli się rozwijało. Najbardziej adekwatnym określeniem jest moim zdaniem kolor srebrny, jednak posiada delikatny odcień błękitu, biorący górę na zdjęciach z fleszem. Nitager ma w tym okresie 12 centymetrów długości, Tali - 15.

Z początku nie było widać charakterystycznej dla samców tego podgatunku smugi na ogonie o trudnym do zdefiniowania kolorze (opisuje się go jako perłowy, srebrny, biały, szary lub błekitny), następnie widać było jedynie pojedyncze niebieskie punkty, i to jedynie na zdjęciach z lampą błyskową. "Lusterko" (potoczna nazwa smugi na ogonie) powoli się rozwijało, by aktualnie osiągnąć połowę długości ogona. Najbardziej adekwatnym określeniem jest moim zdaniem kolor srebrny, jednak posiada delikatny odcień błękitu, biorący górę na zdjęciach z fleszem. Nitager ma w tym okresie 12 centymetrów długości, Tali - 15.

W listopadzie, chcąc podstymulować ensicaudy jeszcze raz, znowu przeniosłem je na ląd na okres dwóch tygodni. Po kilku dniach od przeniesienia z powrotem do wody, Nitager zrobił się bardzo aktywny i zaczął zalecać się do Tali. Po następnych kilku dniach wszystko ucichło, aż w końcu, po jakichś dwóch tygodniach, przypadkie nie zauważyłem kilku ziaren skrzeku wklejonych między liście Sagittaria subulata w zbiorniku, które okazały się być zapłodnione. Tak więc Nitager przeszedł u mnie ścieżkę od dzieciństa aż do dorosłości. Mam nadzieję, że do tej kolejki dojdzie też "późna starość".

Do góry