Łączenie gatunków

Do menu głównego

Tutaj spróbuję wytłumaczyć niektórym upartym i zatwardziałym napaleńcom, że łączenie gatunków jest złym pomysłem
Chyba każdy początkujący, który się do mnie zgłasza na gg po pomoc, co najmniej raz pyta mnie "co jeszcze mogę włożyć do akwarium z traszkami?" i jest bardzo niezadowolony, kiedy usłyszy, że nic. Często też jest to uzasadniane "bo ty tak robiłeś przecież" - tak, łączyłem różne gatunki na krótkie okresy czasu i to właśnie dało mi doświadczenia, które sprawiają, że moje zdanie jest takie, a nie inne. Czasami łączenie gatunków jest udane, czasem sprawdza się tylko chwilowo - na przykład ja w ten sposób łączyłem przez kilka dni traszki chińskie i karliki szponiaste (bez problemów), jednak jest to zły wybór, ponieważ sąto zwierzęta z zupełnie innych kontynentów, do tego wymagające innego zakresu temperatur.
Łączyłem też traszki chińskie i traszki riukiańskie przez dłuższy czas (do czasu aż ensicauda nieznacznie przerosły rozmiarami traszki chińskie) - nie było z tym żadnych problemów, jednak te drugie jako dorosłe są znacznie większe i w przypadku ugryzienia są w stanie bez problemu zranić mniejszych kuzynów z kontynentu. Do tego Archipelag Riukiu znajduje się w cieplejszej strefie klimatycznej niż obszary zamieszkiwane przez traszki chińskie, więc wymagania temperaturowe są również nieco inne.
Miałem nawet przez pewien czas wyjątkowo spokojną samicę traszki hongkondzkiej z moimi Cynops ensicauda. I wszystko było ok, tylko w przypadku, gdy w okolicy była dżdżownica, na którą próbowały się zasadzić naraz traszka riukiańska i hongkondzka, ta pierwsza musiała szybko uciekać - dwukrotnie od niej masywniejsza rywalka była w stanie zrobić jej w amoku naprawdę sporą krzywdę, na szczęście nie musiałem dowiadywać się na własnej skórze, co złego może się stać.
Jeden hodowca, zapewne znany z nazwiska przez wielu akwarystów, którego wolę jednak nie wymieniać z nazwiska, usilnie propagował łączenie gatunków, hodując naraz traszki Waltla, hongkondzkie i Paramesotriton chinensis, nawet w artykule napisał, że wszystko jest w porządku... jednak krótko po tym oddał trzeci z wymienionych gatunków ze względu na agresję, o czym większość czytelników się nie dowiedziała, a ofiarą tego nieporozumienia padł mój znajomy, hodujący waltle i P. chinensis właśnie. Podczas większych porządków w akwarium tych pierwszych, wpuścił żebrowce do Paramesotritonów. I co zobaczył? P. chinensis rzuciły się na traszki Waltla i zaczęły od razu je gryźć. Na szczęście zostały szybko rozdzielone.
Często też pada pytanie, czy można połączyć traszki chińskie i kumaki dalekowschodnie (Bombina orientalis). Możliwe, aczkolwiek nie pewne, że zwierzęta te występują razem w naturze, jednak na Caudata.org można się spotkać z doniesieniami o atakach kumaków na młode traszki i pozbawianiu ich kończyn. Ponadto trudno też urządzić zbiornik, którego wystrój odpowiadałby obu gatunkom, dlatego jestem w tej kwestii na "nie".
Kolejną kwestią, bardzo popularną, jest oczywiście... chów traszek z rybami. I już na początku mówię NIE. Traszki, wręcz ogólnie płazy ogoniaste, to zwierzęta środowisk bezrybnych - gdyby nie sztuczne zarybianie dzikich stawów, traszki zamieszkiwałyby prawie wyłącznie zbiorniki wodne, w których nie występują ryby. Następnym argumentem przeciw jest fakt, że większość ryb wymaga temperatur od 22'C w górę, kiedy większość traszek wymaga temperatur od 22'C w dół. Kiedy twój upór dopcha cię do odkrycia, że rybami znoszącymi niskie temperatury są kardynałki chińskie lub danio pręgowane, odpowiadam, że ryby, choćby tak niewielkie i nieszkodliwe, są zwyczajnie stresujące dla traszek - to sprawdzałem wiele razy, gdyż hodowałem traszki z różnymi gatunkami rybek i zawsze owocowało to tajemniczą, subtelną zmianą trybu życia traszek na o wiele bardziej skryty. Ponadto, tylko niektóre gatunki płazów ogoniastych są zdolne schwycić żywą rybę w wodzie. Wszelkie większe ryby, (na przykład zimnolubne karasie) od razu odpadają, bo mogą stanowić już fizyczne niebezpieczeństwo dla traszek, no i skoro małe rybki są stresujące, to duże rybki będą stresujące jeszcze bardziej. Do bardzo nielicznych wyjątków zaliczają się strumieniowe traszki z rodzaju Pachytriton i Paramesotriton, które w naturalnym środowisku zamieszkują wespół z niewielkimi gatunkami ryb. Potrafią też na nie polować i zjadać je. W tym przypadku większe gatunki ryb również nie wchodzą w grę.
Łączenie traszek z takimi wynalazkami jak raki, kraby, żółwie, drzewołazy, wilgociolubne jaszczurki, węże czy rzekotki również odpada - zagrożenie dla traszek, niegodzące się ze sobą wymagania.

Z czym można łączyć? Dla traszek na współlokatorów nadają się krewetki karłowate różnych gatunków (na przykład Red, czy White Pearl), przeróżne ślimaki, larwy tych samych traszek sprawiają, że akwarium świetnie wygląda - trzeba tylko najpierw rozmnożyć same traszki.
Hipotetycznie możnaby też spróbować łączyć gatunki traszek występujące ze sobą razem w naturalnym środowisku,pod warunkiem, że mamy informację o przykładowym, realnym miejscu występowania wspólnego obu gatunków i dysponujemy dużym akwarium. Interesujące byłoby połączenie na przykład traszek Waltla i traszek marmurkowych, które występują razem na Półwyspie Iberyjskim.

Co się zaś tyczy łączenia moich żab - sitówki występują zwykle wspólnie w naturze, mają bardzo podobne wymagania, zbiornik wodny dla karlików jest przydatny również dla sitówek i temperatury są zgodne- dlatego też takie połączenie było odpowiednie.

Na koniec kilka zdjęć... Jak widać miałem też krótko Corydoras habrosus z moimi traszkami hongkondzkimi. Kiryski są w stanie zranić swojego napastnika a połknięte mogą nawet zabić swojego oprawcę. Gdyby moje traszki hongkongdzkie były bardziej zapalczywe i agresywne (tak jak inni przedstawiciele tego gatunku) z pewnością to połączenie źle by się dla nich skończyło. Drugie zdjęcie przedstawia traszki chińskie i ciężarną samicę gupika Endlera (Poecilia wingei) w jednym akwarium. Obecność rybek w akwarium sprawiła, że traszki spowolniły i po kilku tygodniach skończyły składanie skrzeku.


Do góry