Hodowle karmowe

Do menu głównego

Niektóre rodzaje pożywienia nie są sprzedawane w sklepach zoologicznych, niektóre są drogie do kupienia lub rzadkie, albo zwyczajnie nie mamy do nich dostępu lub kasy, żeby kupować je dla zwierzaków przez cały rok. Tak czy siak, hodowanie pokarmów żywych w domu jest z pewnością najtańsze i zwykle najwygodniejsze, jednak wymaga nakładu miejsca lub czasem również pracy, oraz w przypadku na przykład muszek owocowych - wytrzymałości na "intensywne zapachy" wydawane przez hodowlę. Poniżej opiszę kilka metod hodowli różnych karmowych zwierzątek, których używam do żywienia moich podopiecznych.


Collembola - Skoczogonki

(z wikipedii: ) Skoczogonki (Collembola) - ewolucyjnie stara grupa zwierząt o wielu prymitywnych cechach. Pierwotnie zaliczana do owadów bezskrzydłych, obecnie coraz częściej wydzielana w oddzielny takson w randze gromady. Obejmuje ok. 5 tysięcy gatunków (w Polsce ok. 300). Występują licznie w różnych wilgotnych środowiskach, we wszystkich typach gleb, ściółce leśnej, mchu, a nawet na śniegu. Odżywiają się martwą materią organiczną lub roślinami, przyczyniając siś do rozwoju mikroflory glebowej. Wiele gatunków jest szkodnikami upraw szklarniowych. (koniec cytatu)
Skoczogonki to bardzo drobne zwierzątka, które często pojawiają się w wilgotnych terrariach, paludariach (łatwo je zobaczyć po spryskaniu podłoża- zaczynają wtedy intensywnie się przemieszczać, również na widoku) i czasem na powierzchni wody akwariów, przez właściwieli owych zbiorników są często postrzegane zaniepożądanych gości, jednak ich zdolność do szybkiego rozrodu oraz bardzo niewielkie rozmiary czynią z nich doskonałe źródło pożywienia dla hodowlanych płazów, w tym drzewołazów, najmłodszych rzekotek oraz świeżo przeobrażonych traszek i salamander.
Hodowla tych stworków jest bardzo proste, podstawą jest uzyskanie hodowli karmowej - można zebrać kilkanaście-kilkadziesiąt sztuk we własnym terrarium (jeżeli w takowym występują, rzecz jasna) lub kupić je od kogoś, kto już je rozmnaża. Do hodowli wykorzystujemy plastikowe pudełka o rozmiarach od 15x15 cm w górę, stojące w dowolnym miejscu, byle nie na słońcu. Do połowy wypełniamy owe pudełko substratem (w moim przypadku była to mieszanka 1:1 podłoża kokosowego i czystej ziemi do kwiatów), na to kładziemy parę większych kawałków węgla drzewnego (do czego służą - napiszę za chwilę). Można już wpuścić stworki (czasem nawet same się pojawiają). Ja karmię wsypując szczyptę płatków dla ryb (ja używam Tropical Guppy, ale to nie ma większego znaczenia) i spryskuję je wodą, żeby były bardziej miękkie. Podłoże w zbiorniku powinno być lekko wilgotne, ale nie bagniste.
Co trzy miesiące hodowla powinna być odnawiana - ja zbieram największą możliwą ilość skoczogonków do osobnego pojemnika i zmieniam podłoże na świeże. Zbieranie skoczogonków wygląda następująco: do małego słoiczka wtykamy lejek (zwykły lub ze zwiniętej kartki) i do tego lejka strzepujemy kawałki węgla wyjęte z pojemnika hodowlanego (wraz z chodzącymi po nich żyjątkami). Po kilku takich operacjach na różnych fragmentach węgla mamy porcję robaczków gotową do skarmienia - można ją wsypać luzem do terrarium lub umieścić na talerzyku bądź szalce Petriego którą następnie wsadzimy do zbiornika, w którym chcemy je skarmić.


Enchytraeus albidus - Doniczkowiec, wazonkowiec, Enchytraeus buchholzi - robak Grindala

Doniczkowce (wazonkowce) to bardzo bezpieczny i wysokokaloryczny pokarm. Należą do skąposzczetów i osiągają maksymalnie 3 cm długości. Można je dostać w sklepach zoologicznych jako pokarm dla ryb pakowany tak, jak ochotka - w foliowych woreczkach z wodą, jednak nie są to organizmy wodne. Drugi gatunek z rodzaju Enchytraeus to robak Grindala znany akwarystom, który jest nieco mniejszy od wazonkowca białego i wygląda na to, że również wytrzymalszy, i szybciej się mnoży.
Do hodowli wazonkowców, tak jak ze skoczogonkami, potrzebujemy plastikowych pojemników z przykryciem o dowolnym (byle nie za małym) rozmiarze - im większa hodowla, tym większa wydajnośc. W celu wytworzenia podłoża najlepiej zmieszać ze sobą w stosunku 1:1 torf i czystą ziemię, lub użyć samej ziemi (czystej z lasu liściastego, lub uniwersalnej doniczkowej) która musi być wilgotna, ale nie mokra. Pokarm może stanowić karma dla ryb (jak płatki czy tabletki ze spiruliną), granulaty dla kotów i psów, kaszka dla dzieci itp., który należy zakopywać płytko pod powierzchnią podłoża. W moim przypadku są to podawane naprzemiennie płatki dla gupików oraz granulat "dla płazów" ReptoTreat Suprema (którego w Polsce się chyba nie kupi) zawierający karoten. Pokarm podaję na powierzchnię podłoża, jednak dla wygody zbierania robaków przykrywam go kawałkiem drewna, wtedy zbiera się pod nim więcej robaków. Po kilku godzinach podnoszę drewno i zbieram pęsetą gromadzące się robaki.
Robaki, w zależności od wielkości osobników, są świetnym pokarmem dla larw, morfów i dorosłych osobników mniejszych gatunków traszek. Są chętnie zjadane a ich zaletą jest też fakt, że dość długi czas wytrzymują pod wodą, ciągle się ruszając, co pobudza ich amatorów do jedzenia.


Callosobruchus sp. - Żuczek hawajski, żuczek fasolowy, strąkowiec czteroplamy

Są to nie tak dawno wprowadzone do terrarystyki zwierzęta karmowe o specyficznym sposobie hodowli. To drobne owady nie przekraczające zwykle 3 mm długości. Pochodzą z klimatu tropikalnego, dlatego wymagają raczej wysokich temperatur do hodowli w warunkach domowych.
Zwykle na giełdach terrarystycznych sprzedawane są w typowych plastikowych pudełkach wypełnionych do połowy fasolą "oczko", która rzekomo jest jedynym możliwym substratem, na którym żuczki mogą się rozmnażać, jednak według doniesień znajomej, doskonale nadaje się też groszek łuskany cały oraz fasolki Mung i Adzuki, które można kupić w sklepach ze zdrową żywnością. Hodowla polega na nasypaniu tej fasoli do pojemnika, wpuszczeniu żuczków i czekaniu, aż się namnożą.
Zależnie od źródła informacji można powiedzieć, że są jałowym pokarmem z samej chityny, lub że są bardzo tłuste. W każdym razie jedna i druga odpowiedź wskazuje, że nie nadają się na podstawę diety, tylko na jej urozmaicenie. Jeśli skarmiasz te żuczki w zbiornikach z odpowiednio dużymi dla nich otworami, możesz spodziewać się, że znajdziesz te stworki wszędzie- w moim przypadku widuję je czasem na powierzchni wody w każdym akwarium (żuczek ze zdjęcia siedzi na akwariowej pistii), raz znalazłem jednego w szkole, kiedy siedział w moim piórniku, możnaby powiedzieć, że stworzyły naturalną populację w moim domu.


Thermobia domestica - rybiki

Thermobie to dosyć popularna (poza Polską) karmówka dla drobnych zwierzaków, szczególnie drzewołazów oraz płazów ogoniastych. Są proste w hodowli, która choć nie jest tak wydajna jak hodowla muszek owocowych czy karaczanów, jest właściwie bezobsługowa i jedynym warunkiem jest zapewnienie bardzo ciepłego miejsca, gdzie stanie pojemnik hodowlany. W moim przypadku jest to ogrzewana kablem grzejnym półka, tak, że w pojemniku (35x15, im większy, tym lepszy) temperatura nie spada poniżej 25oC, zwykle utrzymując się na poziomie 30-35. Rybiki są miękkie i ich zjedzenie nie stanowi problemu dla płazów, nie posiadają też twardych części tak jak świerszcze (głowa i tylne odnóża). Hodowlę najlepiej prowadzić w plastikowych pojemnikach, do których wrzucamy dużo podartych wytłaczanek od jajek, trochę waty (na której rybiki składają jaja) oraz nieco płatków kukurydzianych i karmy dla ryb. Dalej trzeba tylko czekać, aż robaczki się rozmnożą. Młodziutkie thermobie po wykluciu mają około 2 milimetry długości.




Do góry