Jesień 2011 w mojej hodowli

Do menu głównego

Latem w zasadzie nic się nie działo, więc darowałem sobie robienie notatki. Ot, upał i traszki wychodzące z wody.


Temperatura spadła poniżej 19oC i Paramesotritony dość szybko wytworzyły szaty godowe - ogony zrobiły się wyższe i pojawiły się na nich lusterka, a kloaki stały się nabrzmiałe. Niestety z braku samic skończyło się na składaniu spermatoforów na podłożu, wiem jednak przynajmniej, że sprowokowanie tego gatunku do godów jest jak najbardziej w moim zasięgu. Traszki są dość humorzaste (jeśli chodzi o jedzenie), ale nie obserwuję oznak agresji między nimi, co pewnie się zmieni, kiedy w zbiorniku pojawią się samice, które powinienem za pewien czas dostać. Fortis trzyma dobrąlinię, z kolei Virilis nieco "zrzucił" ze względu na odmawianie co drugiego posiłku.


Traszki chińskie na razie się nie mnożą, ale cieszą moje oczy przez cały rok. To bardzo wdzięczne traszki i mimo ich powszechności nie sposób ich nie lubić. Nie są płochliwe i chętnie jedzą z ręki. W osobnym zbiorniku dorasta moja ostatnia Cynops ensicauda ensicauda, urodzona w 2010 roku. Bardzo przypomina swoją mamę, tyle, że jest kilka razy mniejsza.


Traszki H. cyanurus przeszły ostatnio remont swojego zbiornika. W temperaturze poniżej 18 stopni są jakieś leniwsze, ale widziałem kilka razy falującego ogonem samczyka, więc może młodziaki już w tym roku podejdą do godów, choć spodziewam się tego później, dopiero wiosną. Bardzo lubię te traszki.


Odchów traszek alpejskich skończył się pomyślnie - uzyskałem 11 zdrowych, ładnych traszek. Dla siebie zostawiłem parkę (Alistair i Matylda), pozostałe pojechały do znajomych hodowców. Te traszki bardzo szybko dojrzewają więc spodziewam się rozrodu nawet w tym sezonie.





Do góry